Inwestowanie na giełdzie charakteryzuje się od czasu do czasu powstawaniem baniek giełdowych. Dziś prezentuję drugą część związaną z Kompanią Missisipi.
=============================
Po co przybył ten tłum? Tłok był tak straszny, że postawiono barierki i ustawiono żołnierzy. Kilka osób zostało stratowanych. Dopiero pod okienkami biur Kompanii okazało się, że w tłumie są też nieżywi ludzie.
Gdy powstał Bank Royale, wielu ważnych urzędników protestowało. Dawano im dymisje. Przewodniczący parlamentu paryskiego za pyskowanie trafił do więzienia. Oni czuli, że ten cały system to fikcja na drukowanych (bez)wartościowych papierach.
W Londynie zawrzało. Z giełdy uciekały pieniądze na kontynent, w celu kupna akcji Kompanii. Lord Stair, brytyjski ambasador w Paryżu wzywał swój rząd do walki. Okazja przyszła szybko.
Law wypuszczał coraz to nowe papierki jako pieniądz. Ludzie musieli czym kupować coraz to droższe akcje. Tylko że pieniędzy papierowych było już tak dużo, że nie miały prawie żadnego pokrycia w zgromadzonych kruszcach. Uważni obserwatorzy mogli zrozumieć jeszcze coś: Tak naprawdę Kompanię założono po to, by ściągnąć z rynku nadmiar banknotów. Skoro ludzie kupowali akcje spółki pieniędzmi papierowymi, to na rynku nie było za dużo waluty. Problem w tym, że już było.
Wredni Angole dostrzegli ten szczegół. Jednym chórem kto Anglik ten pod koniec roku 1719 żądał wymiany banknotów na srebro lub złoto. Banque Royale miał wybór między reputacją, a grożącym bankructwem. Wybrał reputację.
Law zdążył obrazić też księcia Conti. Ten, jak to lepszej krwi arystokrata, żądał przydziału akcji poza kolejnością. Odmówiono mu. Tak się wkurzył, że natychmiast zażądał wymiany swoich banknotów na monety. Ot dostał trzy wozy pełne liwrów.
Regent oświecony przez przerażonego Lawa zażądał zwrot wozów z monetami. Jeśli książę Conti miał na nieszczęście dla systemu za długi język, to mógł opowiedzieć swoim kumplom o problemie. No i gdzie tu zasada „Bez problemu zamienimy pieniądz papierowy na monety”?
Szykuje się krach
Co bardziej bystrzy albo lepiej poinformowani zaczęli pozbywać się po cichu akcji i papierowego pieniądza, a monety wywozili za granicę. Mieli i tak niezły zarobek, jeśli akcje kosztowały momentami nawet 15 000 liwrów. Nie od razu przecież wszyscy zauważyli zbliżający się krach.
Niewiele pomogło połączenie Banque Royale z Kompanią Missisipi. Rozeszła się fama, że coś jest nie tak z tym systemem i ludzie chcieli zrezygnować z papierowego pieniądza. Chcieć to sobie mogli.
Edykt pozwalający jednemu człowiekowi na zabranie z banku tylko 100 liwrów w złocie wzmógł podejrzenia. Jak miałeś 1000 liwrów w złocie złożone w banku, to gdzie się podziało 900 liwrów? Edykt zadziałał tak bardzo, że monety niemal zniknęły z rynku. Po prostu ludzie zaczęli posiadane monety chować na czarną godzinę.
Papierami mało kto chciał się posługiwać, to spadały na wartości. Tym bardziej, że zabroniono posługiwania się monetami we Francji, zakazano posiadania monet na sumę większą niż 500 liwrów. Handel biżuterię i innymi błyskotkami był nielegalny. Nie wolno było wywozić monet za granicą. Ot kara konfiskaty groziła.
Zaczęło wychodzić na jaw, że raporty finansowe Kompanii są ewidentnie fałszowane. Co gorsza wyszło, że żadnego złota nie było nad Missisipi. Jak to? Na początku poprzedniej części tego artykułu napisałem o paradzie robotników. Tak naprawdę to byli zmuszeni do spaceru bezdomni. Wywieziono ich kawałek za Paryż i kazano pójść precz. Mieli podczas tej parady tylko pokazać, że coś się dzieje, że ludzie wyjeżdżają do pracy w Ameryce. Żeby Paryżanie widzieli jak rozwija się Kompania.
Pół biedy dla systemu, gdyby ci bezdomni już zmarli. Ludzie nabrali podejrzeń widząc znowu bezdomnych w Paryżu. Przecież mieli jechać do Ameryki, to skąd się tu wzięli? Ot wrócili z „wycieczki” za Paryż i opowiadali innym o tej „pracy”.
Rozsypka o 97%
Wściekli Francuzi wszczęli w końcu zamieszki. Wcześniej przez jakiś czas siedzieli cicho, jakby się wstydzili przyznać jak bardzo dali się nabrać. Ludzkie, prawda? Teraz żądali głowy zdymisjonowanego Lawa i wymiany banknotów na monety.
Problem był tym większy, że jeśli kiedyś dałeś do banku 100 monet za 1 papierek, to pewnie chciałbyś przynajmniej tyle samo. A papierków było już tak dużo, że nie miały pokrycia w złocie. Skarb państwa nie miał tyle kruszcu, by wybić odpowiednią ilość monet. Wybijano więc pieniądz z miedzi.
Pieniądz papierowy i akcje Kompanii okazały się niczym. W mniej niż rok cena spadła z poziomu 15 000 o 97 procent. Gdyby nie szybka reakcja regenta i akcja wojska, kto wie jaka by wybuchła rewolucja. Law był tak już znienawidzony, że tłum rozniósł na kawałki nawet jego powóz, myśląc że Szkot jest w środku.
Prawdziwy „dowcip” zaczął się jeszcze jesienią 1720 r. Wtedy to kazano wszystkim zapisanym na akcje po prostu za nie zapłacić. Ratowano budżet po tej rozsypce i masowemu zwracaniu banknotów. W dodatku za nowe akcje kazano płacić po określonej cenie 3 500 liwrów za sztukę. Wyobraź sobie, zapisałeś się na akcje, a gdy akcje okazały się oszustwem, to i tak musiałeś je kupić. Mogłeś też kupić wcześniej inne akcje już będące w obiegu po 15 000 za sztukę i nie zdążyłeś wcześniej się ich pozbyć. Komu je miałeś sprzedać, jak już nikt ich nie chciał? Byłbyś zrujnowany.
Jeśli jeszcze dodatkowo próbowałeś uciec za granicę, to zawsze Cię mógł złapać jakiś patrol wojska albo straż miejska. Granice były szczelnie zamknięte. Miałbyś pecha – skonfiskowano by Ci majątek i wsadzono do więzienia.
Holenderska karykatura przedstawiająca Johna Law i jego system
(kliknij na obrazek, aby powiększyć)

Francuzi przez następne 70 lat nie chcieli słyszeć o banku centralnym. Gospodarka długo się odradzała. Sam John Law uciekł do Brukseli, a potem omijając Francję od wschodu przedostał się do Wenecji. Zmarł w biedzie.
PS: Podobne bańki w tym czasie miały miejsce w Holandii (tzw. Handel powietrzem) i w Wielkiej Brytanii (Kompania Mórz Południowych).