Czwartkowe zachowanie na rynku amerykańskim było inspiracją do tego wpisu. To tj. spadek w kilka minut o ponad 40 punktów na S&P500 pokazuje jak działają w praktyce emocje inwestorów, ale też jaki wpływ mają inne czynniki. Inwestycje giełdowe potrafią czasem doprowadzić do białej gorączki. Czasem pojawia się taka okazja, że inwestowanie w akcje to nie grzech.
Pamiętam październik 2008 r., kiedy to ujemne dwucyfrowe wyniki (w procentach) były codzienną praktyką. W normalnych warunkach -3% robi wrażenie. Ktoś ma 100zł mniej na rachunku, ktoś 100 tys. zł, przynajmniej wirtualnie (póki nie sprzeda). Inwestowanie w akcje przynosiło wtedy spore straty..
W tamtym czasie na -3% można było zareagować wzruszeniem ramionami (i generalnie powinno się tak zachowywać, ot zimna krew). Jest chyba różnica między -3%, a tym kiedy widzisz -20% na KGHM, a siedzisz na akcjach, bo nie ustawiło się zlecenia zabezpieczającego?
Jeśli jedna osoba nerwowo reaguje i sprzedaje, to jeszcze pół biedy. Jeśli stopniowo zaczynają dochodzić kolejne osoby, a popyt wycofuje zlecenia, wówczas łatwo o pionowy spadek. Rzuć okiem na wykres S&P500.
Dodatkowo na tempo spadku może działać jeszcze taka rzecz. Jeśli ustawione były na jakimś poziomie zlecenia zabezpieczające typu stop – np. stop loss. Łatwo tym wykończyć położone niżej zlecenia kupna, zwłaszcza jeśli zleceń sprzedaży jest więcej. Tym samym łatwo o niemal pionowy spadek cen w bardzo krótkim czasie. 9% na minusie robi wrażenie? Inwestowanie na giełdzie opłaciłoby się przy obstawieniu spadku.
Wstrząsy czasami się zdarzają, tym samym - czy to panika czy euforia ludzie przestają reagować racjonalnie. Zaczynają się nerwy, każdy myśli kiedy sprzedać, no prawie każdy. Część w tym czasie chce kupić, czyli złapać spadający nóż. A można złapać za ostrze i pociąć sobie palce. Można też lepiej. Dlaczego lepiej?
Otóż jeśli ma się to szczęście i kupi się na odpowiednim poziomie, a podaż się wystrzela z amunicji, to robi się dziura w zleceniach sprzedaży. Przykładowo:
a) było
- 45zł, 44,5zł, 44,25zł 44zł, 44zł, 44zł, 43,5zł, 43,5zł, 43,25zł, 43zł.
b) jest
- 43,5zł, 44zł, 44,5zł, 45zł.
I to „jest” przy niskim wolumenie, np. 100 akcji, 200 akcji, 250 akcji, 150 akcji. Idzie w tym czasie kontra popytu, a żeby wrócić na poziom 45zł wystarczy zakup 700 akcji. Kupno akcji na niskim poziomie sprawi, że inwestowanie w akcje przyniesie zysk.
Może być też tak, że więksi gracze manipulują rynkiem, ale o tym innym razem.
PS: Odnośnie KGHM to była sesja z 10 października. Ot -21,04%. Wszedłem dzień przed, wyszedłem ze stratą, bo „wywaliło” mnie z akcji. Poszedłem kupić kurę z rożna (tak na osłodę), bo akurat kurs odrobił naraz połowę strat. Na koniec dnia wyszło, że stratę miałbym 2 razy większą, gdybym nie sprzedał. Na drugi dzień otwarcie sesji, zdaje się, na -6,xx % i byłem szczęśliwy, że mnie wywaliło ;)