Nie będzie to wpis związany z analizą techniczną jakiejś spółki, lecz bardziej ze zjawiskiem owczego pędu. Mimo tego, że giełdy nie działają od dziś to co chwilę pojawia się ten sam problem. Zawsze znajdzie się jakiś niedoświadczony inwestor, który kupuje akcje… na górce. Inwestycje giełdowe mogą być wtedy wyjątkowo nieopłacalne.
Rośnie, to jeszcze urośnie
Jasnym jest, że nie tak łatwo stwierdzić „tak, to jest górka”. O wiele prościej „Rośnie, to jeszcze urośnie, a cena jest atrakcyjna”. W porządku, nie chcę prawić jakichś kazań. Spójrz jednak na wykres spółki Petrolinwest, gdzie przy okazji kilku ciekawych informacji, kurs w kilka dni rósł na potęgę.
(kliknij na wykres aby powiększyć)

Spółka Petrolinvest, z której nieraz się śmiano, że nie szuka ropy, lecz piasku w Kazachstanie w marcu w ciągu 6 sesji urosła 100%. Mając na uwadze jeszcze dołek lutowy na 12,91zł wzrost był już imponujący, a inwestowanie w akcje dało spory zarobek.
Na niektórych forach związanych z tym czym jest inwestowanie na giełdzie mogło się pojawić w marcu jednego dnia ponad 400 wątków dotyczących wpisów o Petrolu. Spółka stała się popularna z dnia na dzień. Dlaczego?
To nie jest akurat w tym rozważaniu kwestią istotną jakie były fundamenty, czy technika. To kwestia owczego pędu. Jesteśmy po prostu dziwni. Większość z nas może iść do hipermarketu i korzystać z przecen 50% itp. (nieważne jak to wygląda w praktyce) i "uhahani" wracamy do domu.
Ten sam schemat
Tymczasem na giełdzie non stop powtarza się ten sam schemat. Większość ludzi zawsze kupuje po znacznym wzroście. Wykłada czasem oszczędności całego życia. Ktoś chce sprawić prezent żonie, bo chce kupić większe niż planowo mieszkanie. Ktoś ma inne plany. Za miesiąc? Za dwa je zrealizuje? Niektórzy twierdzą, że tak.
Pojawia się jednak problem – a co będzie jeśli spadnie? Ścinamy straty, czy uśredniamy? A może czekamy wieki, bo nagle staniemy się inwestorami długoterminowymi? Czy kupując akcję zakładamy, że możemy wtopić? Większość tego nie robi, bo nie chce się z tym pogodzić, że może się tak stać.
A skąd się w ogóle bierze bessa i hossa? Dlaczego większość inwestorów wchodzi na górce hossy, a nie na dołku bessy?
Ludzka tragedia?
Znalazłem kiedyś taki oto obrazek związany z zakupem 9 000 akcji Petrolinvest po 42,18zł za 379 000 zł. Ktoś zdesperowany chciał wyrzucić z siebie frustrację i żal. Kliknij TUTAJ.
Na tym obrazku jest kurs z dnia 23 marca 2010 r. Nic przyjemnego kupić po 42,18zł a oglądać całe pięć sesji później (wirtualną póki co) stratę prawie 50% kapitału. Dziś kurs wynosi na obecną chwilę (11:00, 8 czerwca) 13,3zł. Strata (póki co wirtualna jeśli osoba nie sprzedała) wynosi prawie 69% kapitału. Gdyby sprzedać dziś, to z zostałoby z 379 000zł zaledwie 119 700zł. „Niezły” wynik jeśli chodzi o inwestowanie w akcje.
Nie wiem co ta osoba z tym fantem zrobiła/zrobi. Nie jest to powód do śmiechu ani dla Niej, ani dla mnie też. Nie muszę być złośliwy i mogę zwyczajnie po ludzku współczuć. O co mi więc chodzi?
Błędy, błędy, błędy
Popełniamy błędy, rzadko lubimy się na nich uczyć, nie lubimy się uczyć na cudzych błędach. Często wydaje się nam, że historia się nie powtórzy. Swoją drogą ile osób było przekonanych, że bańka internetowa zmieni się szybko w jeszcze większą bańkę na rynku nieruchomości? Kto widział dwie bańki za życia? Inwestowanie na giełdzie wydawało się więc rajem.
Żeby Petrolinwest wrócił na poziom kupna, tzn. żeby ten kupujący odzyskał tylko pieniądze, to cena od dziś musiałaby wzrosnąć o 217%. Zwykła matematyka. A tu mówię tylko o odzyskaniu pieniędzy, a nie o zarobieniu. Są oczywiście jeszcze jakieś metody zaradcze. W tym przykładzie zakładam „czekanie”.
Jasne, każdy popełnia błędy, błędów uniknąć się nie da, zresztą unikanie błędów na siłę budzi strach przed podjęciem decyzji w ogóle. Trzeba się chcieć uczyć na błędach, ale też nie podkładajmy się sami jakbyśmy byli masochistami. Musimy być krytyczni wobec tego co widzimy i wobec siebie też.
Kupienie czegoś, „bo rośnie” nie musi być żadnym argumentem do zakupu. Niezrozumienie wykresów – też. Jest także wiele innych czynników, które trzeba zrozumieć. Jeśli ktoś chce się uczyć, to się ich nauczy. Nikt nie będzie mistrzem po tygodniu, nawet jeśli jego inwestycje giełdowe okażą się z początku udane. Wszystkiego można się jednak nauczyć.
Giełda nie zając, nie ucieknie, jakby to Petrolinvest był jedyną spółką, jakby już od dziś nie zdarzyła się nigdy świetna okazja do zakupu, czego sobie i wszystkim życzę.