Wyobraź sobie taką sytuację: Jakiś amerykański bank ma kłopoty finansowe. Nie wyszło mu inwestowanie na giełdzie, umoczył sporo na rozdawanych bezmyślnie bezrobotnym kredytach hipotecznych, czy dawaniu kart kredytowych nielegalnym emigrantom (to nie żart). Jak to się może przełożyć na gorszą kondycję finansową polskiego Kowalskiego?
Ten amerykański Bank poniósł straty. Jeśli nie znajdzie sposobu na inne źródło dofinansowania (np. Big Ben z Rezerwy Federalnej nie dodrukuje paru dolarów), to może obciąć jakieś wydatki, czy inwestycje, w tym także inwestowanie w akcje.
Bank może być dużym udziałowcem jakiejś niemieckiej spółki A, np. z branży motoryzacyjnej. Jeśli spółka motoryzacyjna potrzebuje pieniędzy na jakiś projekt, to może być teraz w kłopocie. Powiedzmy, że Bank miał zapewnić finansowanie projektu. W związku z kłopotami Bank obetnie „dostawę” pieniędzy. Co ze spółką?
Jeśli spółka zaczęła już jakieś prace, to ma teraz problem. Brak kasy oznacza, że projekt nie zostanie dokończony. Z pewnością poszły już jakieś pieniądze na prace wstępne, zatrudniono dodatkowych ludzi, obliczono spodziewane zyski. A wyjdzie strata. Co robi spółka?
Spółka A jest powiązana ze spółką B z Polski. Powiedzmy, że B to jakiś podwykonawca. Z pewnością przy planach A spółka B miała mieć również jakiś wkład w projekt. Wycofanie projektu oznacza również stratę dla spółki B. Spółka B mogła już ponieść jakieś koszty z tytułu przygotowań. Zysk także był spodziewany. A tymczasem i tu mamy stratę.
Kowalski jest pracownikiem firmy B. Jeśli nie daj co firma B będzie musiała ciąć zatrudnienie, to Kowalski może stać się bezrobotnym. Jeśli Kowalski stanie się bezrobotnym, to nie zarobi pieniędzy. Jeśli nie zarobi pieniędzy, nie będzie mógł np. iść na zakupy. Jeśli nie będzie mógł iść na zakupy, to pobliski sklep mniej zarobi. Jeśli pobliski sklep mniej zarobi, to zamówi mniej np. mięsa. Jeśli producent mięsa nie będzie mieć zamówień, będzie musiał np. ograniczyć produkcję, zrobić redukcję zatrudnienia itd. Jeśli np. miał jakiś kredyt w Banku, to Bank ma problem z odzyskaniem pieniędzy. Bank może być dużym udziałowcem… Ot tzw. Efekt Domina.
A jeśli takich banków, firm A i podwykonawców B oraz Kowalskich jest więcej? I tak się robi kryzys. Po prostu wszyscy, czy chcemy czy nie, jesteśmy elementami jednej wielkiej maszyny. Jeśli zepsuje się jeden ważny element, to cały mechanizm może zawodzić. Czyli prędzej czy później, w mniejszy lub większy sposób mogą to odczuć wszyscy. Mała wada Globalizacji?
Oczywiście takie rzeczy mogą się dziać i się dzieją. Nie pozostaje to bez wpływu na kurs spółek giełdowych omówionych w przykładzie. Siłą rzeczy Twoje inwestowanie w akcje tych spółek może przynieść Ci stratę. Wystarczy, że Bank nie znajdzie dużej instytucji, która kupi jego udziały w jakichś spółkach, a szukając oszczędności, czy gotówki, będzie musiał sprzedać akcje. Co wtedy stanie się z kursem? Czy Kowalski bezrobotny wejdzie na giełdę i odkupi pakiet akcji ratując kurs?
Jasne, że może stać się inaczej. Może znajdzie się wyjście z tej patowej sytuacji, a może nie…