Jeśli wiesz co to inwestowanie na giełdzie towarowej, to z pewnością mogłeś lub będziesz mógł kiedyś zainwestować w kontrakty terminowe np. na cukier, pszenicę, ropę naftową lub srebro itp. Są też inne grupy instrumentów finansowych, np. certyfikaty. Analiza techniczna tych towarów, surowców nie jest celem tego wpisu. Dlaczego może to być istotne dla Twojego portfela?
Ostatnio trąbi się o wzrostach cen żywności („skończyła się era taniej żywności”). Ponoć makaron poszedł do góry ostatnimi czasy o 25%. Skąd się to może wziąć? Czy cena ropy naftowej ma przełożenie na cenę chleba, czy makaronu?
Jeśli jesteś rolnikiem, to przy wzroście cen ropy naftowej zauważysz w końcu wzrost cen paliw. Obojętne czy jeździsz traktorem marki „Zetor”, czy innym kombajnem, za paliwo musisz zapłacić. Cena Twojej pszenicy na rynkach sama z siebie nie musi iść w górę, ale ty za paliwo zapłacisz więcej. Stąd korci na doliczenie wzrostu kosztów paliwa do ceny pszenicy.
Siłą rzeczy jeśli piekarz bierze mąkę, to może kupić ją drożej, a wypieczony chleb sprzedać jeszcze drożej. Zanim mąka trafi do piekarni, a chleb do sklepu – będzie musiała być czymś dostarczona. Zapewne jakimś autem, bo trudno by ktoś zatrudnił armię bezrobotnych i płacił im „co łaska” za transport towaru na plecach. Oczywiście sklep też pewnie musi więcej zapłacić za towar, to zażąda więcej za towar od swoich klientów.
Chleb chlebem, już wiesz że cena pszenicy wcale nie musi wzrosnąć, by wzrosła cena chleba. Wystarczy wzrost cen ropy naftowej. Oczywiście są dziesiątki firm używających ropy, czy produktów z niej wytworzonych w jakikolwiek sposób. Choćby transport. Jeśli więc one będą musiały zapłacić za paliwo więcej, to mogą sobie to odbić w cenie wytworzonego produktu. Ostatecznie to Kowalski zapłaci najwięcej, bo zapłaci ostatnią cenę.
To taki rząd kostek domina – skoro jeden podwyższy ceny, to każdy po nim następujący w tym łańcuszku także nie chce stracić. Jeśli jednak nie jest to tylko jeden rządek kostek domina, lecz cała fikuśna figura (czasem w TV takie cuda pokażą), ot cała gospodarka, to mamy problem.
Nie chcę tu prorokować o cenach żywności w przyszłości. Wzrost cen tego, co jemy nie jest jednak z pewnością wesoły dla naszych portfeli, czy żołądków. No chyba że ze względu na koszty będziesz jadł to, co Bogusław Linda, Marek Kondrat i reszta w filmie „Psy”: „Kotlet z psa, trzeciej kategorii, przemielony razem z budą”.