„Dajcie mi prawo emisji pieniądza, a nie będę się troszczyć kto stanowi prawo”.
Te słowa przypisuje się Mayerowi Amschelowi Rothschildowi, ale nie będzie to wpis o twórcy potęgi Rothschildów. Chodzi mi raczej o to, czym naprawdę mogą być pieniądze.
Jak to było kiedyś?
Załóżmy, że istnieje jakieś społeczeństwo. W tym społeczeństwie jeden produkuje chleb, drugi koszule, trzeci cegły itp. Żeby ten od chleba miał się w co ubrać, to musi iść do tego, który ma na zbyciu koszule. Oczywiście ten, kto ma koszule musi coś jeść. Dieta bawełniana chyba nie bardzo służy żołądkowi, więc idzie po chleb.
Żyć gdzieś trzeba, to obaj idą po cegły do tego, kto je robi. On oczywiście też musi coś jeść i w coś się ubrać, więc idzie po chleb i po koszulę. Swojej cegły przecież nawet nie ugryzie.
Sęk w tym, że jak ustalić ile jest warta naprawdę koszula, a ile chleb? Nie zapominajmy o cegłach. Chleb szybciej schodzi, a koszulę (i tak bardziej trwałą) można pocerować i będzie się trzymać o wiele dłużej. Cegła – wiadomo.
Pojawia się Fred-Zbawca
Pojawia się ktoś czwarty, załóżmy ot taki Fred. Szelma spod ciemnej gwiazdy, ale łeb na karku to chyba ma. I składa propozycję: „Musicie mieć pieniądze. Nazwijmy je Fredami. Ot papierki, prostokąty. Będą różne nominały np. 10 Fredów, 20 Fredów i 50 Fredów. Na każdym papierku namaluję Wasze pikne buźki. Tu jakiegoś fikuśnego orzełka wstawię, tu szlaczek. Tu jakiś paseczek, że niby bezpieczniej. Kolorystyka dowolna, byle pyciło”.
Fred obiecuje wydrukować 10 000 000 Fredów. Ludzie będą mogli nimi obracać. Już nikt nie powie „Daj pan 10 bochenków za 1 koszulę” „Czy sprzedam 1 cegłę za 10 bochenków”. Od teraz, żeby kupić chleb wystarczy dać 10 Fredów.
Lepiej? No ba. Dasz 20, bo nie masz drobnych, to jeszcze dostaniesz resztę. Po staremu jak byś miał tylko 8 bochenków chleba, to co? Obetną Ci rękawy w koszuli? Rozwalą cegłę? Czyli mleko z miodem i wszyscy są szczęśliwi.
Prawdziwa cena
Fred nie głupi, za darmo tego przecież nie zrobi, ani na słodkie oczy nie poleci. Zastrzega więc sobie, że to coś jak pożyczka na 10% w skali roku.
I tu leży haczyk. Jeżeli zostanie wydrukowane 10 000 000 Fredów, to oprocentowanie wynosi 10%. Tylko jak spłacić ten procent, czyli 1 000 000 Fredów? Przecież nie ma żadnych innych pieniędzy oprócz tych 10 000 000 wydrukowanych Fredów.
Są dwa sposoby:
a) społeczeństwo oddaje jakąś część wytworzonych dóbr
b) społeczeństwo weźmie nową pożyczkę (tzn. Fred wydrukuje nowe pieniądze)
Społeczeństwo więc albo ubożeje, bo musi za jakiś tam papierek oddawać część wytworzonych dóbr albo… ubożeje, bo musi zaciągnąć nową pożyczkę. Oczywiście na procent. Konsekwencją jest DŁUG.
Przykład? Tak powstał np. Bank Anglii za czasów panowania Wilhelma Orańskiego. Król potrzebował pieniędzy na wojnę z Francją Ludwika XIV. Dostał od bankierów propozycję nie do odrzucenia – 8 000 000 funtów z oprocentowaniem na 8% w zamian za między innymi prawo do emisji banknotów.
cdn