Teoretycznie istnieje prosta zależność – jeśli gospodarka kraju rozwija się, wówczas powinno spadać bezrobocie. W końcu więcej ludzi powinno pracować, a więc zarabiać więcej niż zasiłek lub zarabiać cokolwiek. Zarobisz, to idziesz do sklepu i robisz zakupy. Pośrednio może to wpłynąć na rozwój tego sklepu oraz konieczność zatrudnienia dodatkowego personelu. To przekłada się także na wzrost zysków i nowe możliwości rozwoju oraz możliwa konieczność zwiększenia zatrudnienia, ale. Czy inwestycje giełdowe mają z tym coś wspólnego.
Ciężko w ogóle obliczyć faktyczne bezrobocie. Bezrobotny to osoba zarejestrowana w Urzędzie Pracy. Oczywiście część bezrobotnych siedzi w UP, a pracuje na czarno (to UP płaci za nich za friko składki). To zawyża sztucznie statystykę. Zaniża ją np. to, że część ludzi nie jest z jakiś powodów zarejestrowana, bądź tez została wyrejestrowana nie dlatego, że jest praca.
Nie chodzi mi tu o jakieś tzw. Bezrobocie informacyjne – praca jest w Tychach, bezrobotny jest w Białostockiem, ale on nie wie, że w Tychach miałby pracę. Nawet gdyby dali mieszkanie służbowe. Po prostu nie trafiło do niego to ogłoszenie. Czy gdyby ogłoszenie o pracę znalazło się w lokalnej tyskiej gazetce, bezrobotny z Białostockiego miałby możliwość zapoznania się z nią.
Nie od dziś nie ma takiej prostej jak kiedyś zależności, jak ta w tytule do artykułu. Proces już trwa i jest coraz bardziej widoczny. Trzeba mieć to na uwadze. Winnemu są np. maszyny, czy różne innowacje. Każą Ci więcej pracować, ale pensja nie wzrośnie proporcjonalnie. Nikogo nowego też nie zatrudnią. Nie zawsze rozwój firmy to tak jak w opisanym niegdyś przykładzie Johna D. Rockefellera umiejętność wykorzystania każdego teoretycznie nawet zbędnego elementu (kliknij TUTAJ).
Firma po prostu może się rozwijać poprzez zakup maszyn. Jasne, że na początku to jakiś wydatek, ale maszyna może zastąpić kilku ludzi. Maszyna czasem może się zepsuć, tak jak człowiek zachoruje. Maszyna może się zużyć, tak jak człowiek pójść na emeryturę. Ale maszyna:
a) nie idzie na lewe L-4
b) nie bierze urlopu
c) nie żąda podwyżki
d) nie ucieknie do konkurencji
e) nie ma dzieci
f) nie założy związku zawodowego
g) nie strajkuje
h) jest szybsza
i) jest bardziej wydajna
Robotę, którą wykonuje 5 osób może zrobić jedna maszyna plus ewentualnie człowiek ją obsługujący. Po co zatrudniać nowych ludzi? Jeszcze trzeba ich przeszkolić, albo dać im jakiś okres luzu. Szkoda pieniędzy.
Tak to niestety dziś wygląda. Czy to przypadek, że chyba najwięcej ofert pracy jest dla przedstawicieli handlowych? Póki co tu jeszcze maszyny nie zastąpią człowieka.
Czy jeśli więc firma, która kupuje maszyny zamiast zatrudniać więcej ludzi ma powód do narzekań? Rozwija się szybciej, koszty w sumie są niższe, więc zostaje więcej pieniędzy. Można je przepić albo wdrożyć nowe projekty pod nowe i większe zyski. To jest także lepiej oceniane przez np. akcjonariuszy, czy banki, które chętniej mogą pożyczyć jakieś brakujące pieniądze.
Swoją drogą ciekawe, czy nie jest to także przyczyną coraz większego rozwarstwienia społecznego – biedni są jeszcze biedniejsi, bogatsi jeszcze bogatsi. Nie chodzi mi tu bynajmniej o jakieś moralne oceny. W końcu jakbyś był właścicielem firmy, to nie interesowałby Cię jej rozwój? To czasem także walka o przetrwanie. Nie Ty kupisz maszyny, to kupi je konkurencja i to Tobie grozi wypad z rynku, bo to konkurencja będzie się lepiej rozwijać. Life is brutal.
Jeśli myślisz podobnie, to wniosek może być jeden – dlaczego ma spadać bezrobocie mimo rozwoju gospodarczego? Nie musi wcale.
Czy inwestowanie na giełdzie ma z tym coś wspólnego? Pośrednio na pewno. Po co zatrudniać dziesiątki maklerów skoro wystarczy szybki, dobrze przygotowany (tj. zaopatrzony w jakiś system) komputer? Także odczyt danych o stopie bezrobocia może nie mieć żadnego znaczenia, bo o czym tak naprawdę mówi? Jest pewną bardzo niekompletną wielkością. Liczba bezrobotnych może spaść np. dlatego, bo zmalała liczba osób w tzw. wieku produkcyjnym. Czy to świadczy o rozwoju gospodarki?